Polski
English
Ruskij
Deutsch
Français

 
WstępMapa 
witrynyPodsumowanie konkursuCo
dalej...?
Anna Przybysz
Karol KrupnikKatarzyna ŁodejMagdalena GalantMarcin MalinowskiAleksandra Dominik
    i Małgorzata WantkeMaria PuszczewiczNatalia Bojarska
    i Agata DachowskaAgata SitkoKatarzyna PolańskaKrzysztof DrzymalskiRafał Czaja
Anna Fiutek

Redakcja  
 
Linki  
 
Napisz  
 


tipCzy wiesz, że ...






Kochana Weroniko!

Mam nadzieję, że wybaczysz mi, jeśli pominę powitalne formalności. Nie jestem w nastroju do zadawania uprzejmych pytań o zdrowie Twojej licznej rodziny i o pogodę w Krakowie, zwłaszcza że to ostatnie mogę zawsze sprawdzić w telewizji. Pragnę Ci o czymś opowiedzieć.

Świat Józefa Szajny
Kilka dni temu miałam dziwny sen. Szłam w nim szeroką aleją, ciągnącą się bez końca. Wzdłuż alei stały pomniki... Przynajmniej tak wyglądały. Wiesz, że nie znam się na budownictwie czy sztuce - zakwalifikuj problem pomników, jak chcesz. Były one różnej wielkości i kształtu. Zauważyłam też dziwną zależność. W miarę jak je mijałam, pomniki zmieniały swój wygląd - od bardzo starych, poprzez niezbyt wiekowe, aż do wyglądających na nowe. Na wszystkich widniały jakieś napisy. Próbowałam je odszyfrować. W kilku wypadkach udało mi się to. "AUSCHWITZ" - głosił jeden z napisów, "KOŁYMA" - wieścił kolejny. Na następnym pomniku, chyba najnowszym, bez trudu przeczytałam "KOSOWO". Na ostatnim pomniku napisu nie było.

Tkwiłam w miejscu bez ruchu, przyglądając się gładkiej kamiennej płycie. Nagle poczułam, że ktoś wkłada mi do ręki dłuto. Odwróciłam się i zobaczyłam starszą kobietę, która uśmiechała się do mnie.

- Kim ty jesteś? - spytałam.

Wciąż tak samo uśmiechnięta, podeszła bliżej, a wtedy w jej oczach ujrzałam odpowiedź:

- Historia.

Nie będziesz w błędzie, jeśli pomyślisz, że w tym momencie się obudziłam. Istotnie tak było. Następnego dnia po szkole natychmiast popędziłam do biblioteki, bynajmniej nie po sennik. Chciałam poszukać informacji o słowach ze snu. Nazwa Auschwitz niewiele mi mówiła, poza tym, że był to jeden z obozów koncentracyjnych, założony przez hitlerowców podczas II wojny światowej na terenie Polski. O Kołymie nie wiedziałam nic. No owszem, jest taka rzeka w Azji, ale instynktownie czułam, że to nie o nią chodziło. Co do Kosowa, pokaźną ilość wiadomości zdążyły dostarczyć mi media.

Nie interesowałam się wprawdzie tym tematem, bo przecież nie mnie to dotyczyło, ale doniesienia prasowe i migawki telewizyjne mimowolnie przenikały do mojej świadomości. Wróciłam do domu obładowana książkami, z postanowieniem pilnego śledzenia sytuacji na Bałkanach. Od tej pory uważnie oglądałam dzienniki telewizyjne, a rano pierwsza biegłam do kiosku po gazetę.

Józef Szajna, Kompania Karna i tyfusZnacznie poszerzyłam swoje wiadomości na temat Auschwitz - tego największego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego, umiejscowionego w południowej Polsce - miejsca masowej zagłady ludzi w okresie II wojny światowej, przede wszystkim Żydów, których większość kierowano do komór gazowych w celu natychmiastowego uśmiercenia. Pozostali przy życiu dołączali do więźniów przebywających w obozie, wśród których byli Polacy - głównie działacze polityczni, inteligencja i członkowie organizacji konspiracyjnych, a także jeńcy sowieccy i Cyganie. Łącznie trzymano w obozie około 400 tysięcy osób. Ich liczba pozostawała bez zmiany, choć składały się na nią wciąż nowe twarze. Nieludzkie warunki, w jakich przyszło więźniom żyć i pracować, a także wyjątkowo okrutne traktowanie ich przez nazistów stanowiły przyczynę wysokiej śmiertelności w obozie. Z czasem zaczęto wykorzystywać więźniów do zbrodniczych eksperymentów medycznych.

Posłużę się tu cudzym zdaniem, odnoszącym się wprawdzie do obozów sowieckich, ale mającym zastosowanie również w wypadku Auschwitz: "Obóz [...] pozbawił miliony swych ofiar jedynego przywileju, jaki dany jest każdej śmierci - jawności - i jedynego pragnienia, jakie odczuwa podświadomie każdy człowiek - przetrwania w pamięci innych". Zdanie to jest cytatem z właśnie przeczytanej przeze mnie książki Gustawa Herlinga-Grudzińskiego "Inny świat". Wspomniana wcześniej Kołyma była skupiskiem sowieckich łagrów w rejonie Syberii Wschodniej. Nazwę swą zawdzięczała okolicznej rzece.

Więźniowie trafiali do Auschwitz w zasadzie bez powodu; obóz miał odegrać ważną rolę w hitlerowskim planie zagłady narodu żydowskiego. Podobnie do obozów sowieckich w większości trafiali niewinni ludzie - przeważnie narodowości rosyjskiej, ale nie tylko - uznani za przeciwników systemu politycznego ZSRR i skazani często na podstawie fałszywych donosów. Śmiertelność w łagrach kołymskich dorównywała tej w Auschwitz, jeśli wręcz jej nie przewyższała. Więźniowie kołymscy co dzień zmuszani byli do wielogodzinnej pracy ponad siły w podziemnych kopalniach złota, ołowiu i platyny. Byli niedożywieni i wycieńczeni syberyjskim klimatem, którego charakterystyczną cechą jest ekstremalne zimno przez większą część roku. Kołyma pochłonęła około 4 milionów ludzkich istnień.

Zdawałoby się, że dwie wojny światowe i komunistyczny terror czegoś ludzi nauczyły. Tymczasem na Bałkanach wybuchała nowa wojna, niosąca ze sobą śmierć, ból i cierpienie kolejnych setek tysięcy ludzi - wojna dwóch narodów o skrawek ziemi - o Kosowo. To, co tam się wydarzyło, jest wynikiem długoletniego, narastającego od dawna konfliktu. Serbowie zawsze traktowali Albańczyków jako obcych przybyszów, którzy osiedlili się na serbskiej ziemi. Próbowali różnych sposobów, by pozbyć się ich z Kosowa. Wreszcie nastąpiły masowe zabójstwa i etniczna czystka. Świat musiał jakoś zareagować. Na Bałkanach doszło do wojskowej interwencji NATO.

Treść przeczytanych książek, uzupełniona informacjami z prasy i telewizji, podziałała na mnie przygnębiająco. Wszystkie moje odczucia dały się wyrazić jednym słowem: DLACZEGO? Jak ludzie mogli ludziom zgotować taki los? Czy można, będąc istotą myślącą i znającą różnicę między dobrem i złem, ulec takiemu upodleniu, by zacząć nienawidzić i mordować?

Zrozumiałam, że ludzie nie potrafią godnie odgrywać tej cywilizacyjnej roli, jaka im została wyznaczona - roli człowieka... wobec siebie i wobec innych. Zwycięża głupota, okrucieństwo, chęć posiadania i żądza władzy...

Ludzie unieszczęśliwiają innych, by osiągnąć jakiś wyimaginowany cel. W rezultacie unieszczęśliwiają samych siebie. Pozbawiając człowieczeństwa innych, tracą je również. Nawet, jeśli nie zdają sobie z tego sprawy... Niezdolni do kochania, rozumienia i współczucia idą przez życie, pozostawiając po sobie pomniki cierpienia, bólu i łez skrzywdzonych braci.

Mój sen, Weroniko... Czy pamiętasz? Ten ostatni pomnik bez napisu i dłuto, które dostałam? To Ty i ja - nasze pokolenie - będziemy odpowiedzialne za to, co na nim zostanie wyryte. Czy ktoś z nas podpisze się pod kolejną tragedią w dziejach świata? Dokąd zmierzamy? Ile jeszcze trudnych pytań "DLACZEGO" kryje w sobie nasza przyszłość?

Wierzę w ludzi, mimo wszystko. W każdym człowieku tkwi skłonność do czynienia dobra; choć czasem głęboko ukryta, jednak istnieje. Pragnę ją odnajdywać - w Tobie, w sobie, we wszystkich napotkanych ludziach. I modlę się o to, bo jak powiedział Albert Schweitzer - "Modlitwy nie zmieniają świata, ale odmieniają ludzi, a ludzie zmieniają świat".


Polecam Cię Bożej opiece                                

Ania                                                            




Kalendarium

Galeria

Wiersze