Drogi Marku!
Ciągle wracam myślami do naszej rozmowy podczas ostatniego spotkania. Odkryliśmy
wtedy, że każdy z nas ma tysiące obrazów głęboko zakodowanych w świadomości. Wystarczy
drobny impuls, aby je wywołać z pamięci i móc szczegółowo opisać. Niekoniecznie muszą
one powstać na podstawie doświadczeń bezpośrednich. Często do ich stworzenia
przyczyniają się sugestywne opowieści bliskich nam osób, klatki z
oglądanych filmów dokumentalnych czy też dzieła sztuki, które wywarły na nas
duże wrażenie. Przykładem niech będzie Twoja "Guernica" Picassa i moje "Rozstrzeliwanie
powstańców" Goi.

Nasze wywoływanie "klisz pamięci" rozpoczęliśmy od tematu: totalitaryzm. Twój
opis obrazu pt. "Las birnamski idzie do władców Kremla" wywarł na mnie duże
wrażenie. Na podstawie opowieści Twojego dziadka, skazanego przez NKWD na
pobyt w łagrze na dalekiej Syberii, stworzyłeś sugestywny i przejmujący obraz
powrotu więźniów z pracy do obozu. Wycieńczeni głodem i katorżniczą pracą
przy wyrębie lasu, wracali do łagru, opędzając się ściętymi gałęziami drzew
od chmar komarów. Kieszenie mieli wypchane zerwanymi liśćmi komosy, które
później, zalane wrzątkiem, stanowiły jedyną ciepłą strawę.
Gratuluję Ci tytułu! Sam wymyśliłeś, czy dziadek Ci podpowiedział? Ja
z kolei zapamiętałem z opowiadań mojej babci obraz dzieci pokornie czekających
w kolejce po ohydny, czarny napój, który tylko z nazwy przypominał kawę.
Babcia Eugenia była dziesięcioletnią dziewczynką, kiedy wraz z rodzicami
i rodzeństwem została wywieziona do hitlerowskiego obozu w Potulicach koło
Bydgoszczy. Rozwścieczona i rycząca nieludzkim głosem kobieta w mundurze
biła każde dziecko wielką łyżką po głowie, jeśli podstawiony kubek
był przekrzywiony.
Innym obrazem często powracającym w mej pamięci jest scena z filmu
dokumentalnego. Przedstawia Żyda idącego po rampie kolejowej, trzymającego za
ręce dwójkę małych dzieci. Nieważne, czy jest to stacja początkowa Umschlagplatz, czy
też końcowa Auschwitz. Ważna jest przejmująca groza tej sceny. Czy ktoś jest w
stanie zrekonstruować, co wtedy myślał ojciec tych dzieci?
Jeszcze jedna scena - to brama oddzielająca warszawskie getto od aryjskiej
części miasta. Przed szlabanem strażnicy wysypują na bruk marchew znalezioną
pod koszulami małych chłopców.
Jest jeszcze dramat wojny rozgrywającej się współcześnie - na naszych oczach.
Codzienne relacje reporterów telewizyjnych z Kosowa przynoszą setki klatek,
obrazujących okrucieństwo czystek etnicznych. Z pewnością, tak jak mnie,
porusza Cię do żywego los mordowanych i wypędzanych Albańczyków. Widziałeś
w zbliżeniu kamery ich twarze, ich przerażone oczy? A tę dziewczynę, naszą
rówieśniczkę, dygocącą z zimna na przyczepie?
Takich obrazów można przedstawić wiele. Wyobraź sobie, że jakiś wynalazek
z pogranicza science fiction mógłby wywołać takie kadry z pamięci
wszystkich ludzi, którzy przeszli koszmar totalitaryzmu na przestrzeni
mijającego stulecia. Powstałoby wtedy kosmicznych rozmiarów archiwum
o takim emocjonalnym ładunku przeżyć, że byłoby to nie do zniesienia.
Jak Cię znam, na pewno zadasz mi podstawowe i zasadnicze pytanie:
Dlaczego Auschwitz? Dlaczego Kołyma? Dlaczego Kosowo? Można na nie odpowiedzieć
najkrócej, jednym słowem - bo totalitaryzm. To jednak wszystkiego nie wyjaśnia,
trzeba sięgnąć do jego korzeni, do tego, co być może tkwi głęboko
również w nas samych.
Totalitaryzm opiera się na ideologii, której obce są zasady demokracji.
Strachem i represjami podporządkowuje sobie społeczeństwo. Z reguły obiecuje
ludziom lepsze życie i naprawienie świata, w którym żyją. Później okazuje
się, że rzeczywistość, którą tworzą dyktatorzy, jest zaprzeczeniem tych
obietnic. Jak ktoś powiedział, lekarstwo okazuje się gorsze od choroby.
Miała być wolność, a był ucisk i zniewolenie. Miał być dobrobyt, a
była nędza. Obiecana prawda i wolność słowa zamieniły się w kłamstwo
i cenzurę. Totalitarna propaganda wskazywała wtedy winnych. Z reguły byli
to ludzie innej rasy, narodowości, religii czy też wyznający odmienne
poglądy. Jak zapewne pamiętasz z historii, ten schemat powtarzał się wiele
razy. To dla tych ludzi budowano łagry, komory gazowe, tworzono getta. Oni
byli i są ofiarami czystek etnicznych.
Pytałeś mnie kiedyś, jak to możliwe, że zawsze znajdowało się tylu
wykonawców ludobójczych rozkazów. Nie muszę Cię przekonywać, że w każdej społeczności
istnieją, jak ja to nazywam, "ciemne siły", zdolne w każdej chwili do
zbrodniczych działań. To one stanowią narzędzie w rękach dyktatorów. Wystarczy
dać im rozkaz lub tylko przyzwolenie na działanie. Ani Stalin, ani Hitler,
ani Miloszević nie byliby w stanie dokonać tylu ludobójczych zbrodni, gdyby
nie mieli tysięcy wykonawców.
Musimy być czujni, bo te "ciemne siły" są ciągle wokół nas, tylko nie
zawsze zdajemy sobie w pełni z tego sprawę. Pamiętasz, jak kiedyś w telewizji
Hanna Krall opowiadała o robotnikach niemieckich z Hamburga? Przywiezieni na
wschodnie tereny okupowane, codziennie dokonywali rozstrzeliwań ludności żydowskiej.
"Zwykli" ludzie mordowali innych, jak gdyby odbywali praktykę w zakładzie
przemysłowym. Muzycy z orkiestry, którzy przyjechali umilić robotnikom czas,
zarażeni ludobójczym wirusem, również chcieli uczestniczyć w egzekucjach. Przyznasz,
że te fakty mówią dużo o ludzkiej kondycji.
Podobnie jak Ciebie, przeraża mnie szerząca się pogarda dla wszystkiego,
co obce. Spójrz tylko na skinów lub szalikowców, ile w nich nienawiści. Wystarczą
inne klubowe barwy lub odmienny kolor skóry, aby wyzwolić agresję. Władza
totalitarna żywi się nietolerancją. "Ciemne siły" rasizmu to zło, które
drzemie w człowieku; łatwo można je uaktywnić.
Zacytuję Ci jedno zdanie papieża Jana Pawła II: "Demokracja bez wartości
łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm". Sama demokracja
więc nie wystarczy, aby nie powtórzyła się Kołyma. Trzeba ciągle strzec prawdziwych
wartości i reagować nawet na najmniejsze zło, aby zdusić je w zarodku,
zanim rozgorzeje w płomień.
Ważne jest też, aby nie być obojętnym wobec zła dziejącego się obok
nas. Być może, obecna interwencja NATO na Bałkanach jest pierwszym przykładem
przełamania obojętności.
Właśnie kiedy piszę ten list, wojska Paktu wkraczają do Kosowa. Dyktator
musiał ustąpić. Zwyciężyła niezłomna wola obrony praw człowieka. To ma znaczenie
historyczne. Może jesteśmy świadkami nadejścia nowych czasów, początku budowania
nowej cywilizacji miłości i tolerancji? Może świat będzie już inny i pytania
podobne do tych, które zadałeś, już nigdy nie padną? Czy nie sądzisz, że "klisze
pamięci" przyszłych pokoleń wolne będą od koszmarów totalitaryzmu?
Zobaczysz, od teraz dyktatorzy zaczną się bać! Już nie będzie tak
jak dawniej.
Z pewnością nazwiesz mnie marzycielem i niepoprawnym optymistą, ale czyż
nie można pomarzyć?
Do zobaczenia
Rafał